
W dyskusji o alimentach bardzo często pojawia się argument, że „jak ktoś nie płaci, to jest Fundusz Alimentacyjny i państwo pomaga”.
To jest tylko część prawdy.
Fundusz Alimentacyjny nie obejmuje wszystkich dzieci, które nie dostają alimentów.
Żeby otrzymać świadczenie, trzeba spełnić kryterium dochodowe. Obecnie to około 1200 zł na osobę w rodzinie. Oznacza to w praktyce, że wiele dzieci, które nie otrzymują alimentów, nie dostaje również wsparcia z państwa, bo dochód ich rodzica minimalnie przekracza próg.
W efekcie powstaje sytuacja gdy dziecko nie dostaje alimentów ale jednocześnie nie kwalifikuje się do pomocy i zostaje poza systemem.
Druga kwestia to wysokość świadczeń.
Do 2024 roku maksymalna kwota z Funduszu Alimentacyjnego wynosiła 500 zł. Obecnie to 1000 zł. Tymczasem średnie alimenty zasądzane przez sądy to około 1000–1300 zł.
To oznacza, że przez lata system działał w ten sposób, że dziecko miało zasądzone alimenty na poziomie np. 1200 zł, ale realnie otrzymywało 500 zł. Różnica nie była uzupełniana.
To nie jest detal tylko realne obniżenie poziomu życia dziecka.
Trzecia kwestia to egzekucja.
Skuteczność egzekucji alimentów wynosi około 20% lub mniej. Oznacza to, że w większości spraw system nie jest w stanie wyegzekwować należnych środków. W efekcie:
- albo ciężar utrzymania dziecka przejmuje drugi rodzic
- albo w ograniczonym zakresie przejmuje go państwo
- albo dziecko funkcjonuje z mniejszymi środkami niż powinno
Skala problemu jest duża.
Łączny dług alimentacyjny w Polsce wynosi około 16,6 miliarda złotych. Z Funduszu Alimentacyjnego korzysta miesięcznie około 156 tysięcy dzieci. W 2024 roku państwo wydało na ten cel ponad 842 miliony złotych. To nie są pojedyncze przypadki ale zjawisko systemowe. Najważniejszy problem polega na tym, że system alimentacyjny jest niespójny.
Z jednej strony mamy orzeczenia sądów i jasno określone obowiązki.
Z drugiej strony mamy niską skuteczność egzekucji.
Z trzeciej – mechanizm wsparcia, który obejmuje tylko część dzieci i nie pokrywa pełnych kosztów.
Efekt jest taki, że odpowiedzialność za utrzymanie dziecka w praktyce bardzo często zostaje przerzucona na jednego rodzica albo – pośrednio – na samo dziecko poprzez niższy standard życia.
Czy system, który nie obejmuje wszystkich dzieci pozbawionych alimentów i nie zapewnia pełnej realizacji zasądzonych świadczeń, można uznać za system realnie chroniący prawa dziecka?