Jak radzić sobie z przemocą samemu?

Może być zdjęciem przedstawiającym tekst „JAK RADZIĆ SOBIE z PRZEMOCĄ PSYCHICZNĄ WTEDY, GDY JEST SIĘ SAMEMU I NIE MA REALNEGO WSPARCIA Baba LIMBUSKIE STOWARZYSZINIE NARZHCZKOBIET NARZHCZKOBIET OBESRWUJ NAS www.baba.org.pl @stowarzyszenie_baba baba f facebook.com/BABAstowarzyszenie”

Przemoc psychiczna jest szczególnie wyniszczająca wtedy, gdy doświadcza się jej w samotności. Nie dlatego, że jest „słabsza” od przemocy fizycznej, lecz dlatego, że działa cicho, systematycznie i bardzo skutecznie podważa zaufanie do własnych myśli, emocji i reakcji. Gdy nie ma świadków, sprzymierzeńców ani instytucji, które reagują, człowiek zostaje sam nie tylko z zachowaniem sprawcy, ale także z narastającym poczuciem bezradności, wstydu i winy. W takich warunkach pierwszym i najważniejszym celem nie jest „rozwiązanie problemu”, lecz ochrona własnej psychiki tu i teraz — tak, aby przetrwać i nie ulec całkowitemu rozregulowaniu.

Jedną z najbardziej podstawowych, a jednocześnie najtrudniejszych rzeczy jest odzyskanie minimalnego poczucia realności. Przemoc psychiczna często działa przez gaslighting — podważanie percepcji, pamięci i interpretacji zdarzeń. Człowiek zaczyna się zastanawiać, czy „to naprawdę było takie złe”, czy „może przesadza”, czy „może to on/ona ma rację”. Gdy nie ma nikogo, kto potwierdzi doświadczenie z zewnątrz, bardzo ważne staje się stworzenie takiego potwierdzenia samemu. Pomocne bywa regularne zapisywanie konkretnych zdarzeń w neutralnym języku: co dokładnie zostało powiedziane, w jakim kontekście, jaki był efekt. Nie po to, by się „nakręcać”, ale po to, by móc wrócić do faktów w momentach, gdy pojawia się zwątpienie. Sam akt zapisania bywa stabilizujący, bo przywraca porządek w sytuacji, która psychicznie jest chaotyczna. Równolegle niezwykle istotne jest oddzielenie tego, co mówi lub sugeruje sprawca, od tego, kim naprawdę jesteśmy. Przemoc psychiczna bardzo często polega na wdrukowywaniu narracji: że jesteś problemem, że masz „taki charakter”, że „zawsze przesadzasz”, że „nikt inny by tego nie wytrzymał”. Gdy słyszy się to długo i bez przeciwwagi, umysł zaczyna traktować te komunikaty jak fakty. Jedną z technik, które pomagają ograniczyć ten proces, jest świadome nazywanie myśli jako myśli, a nie prawd. Zamiast „jestem beznadziejna”, można spróbować powiedzieć sobie: „mam myśl, że jestem beznadziejna — bo ktoś tak do mnie mówi”. To nie rozwiązuje problemu, ale tworzy minimalny dystans, który chroni tożsamość przed całkowitym przejęciem przez przemocową narrację.

Kiedy człowiek jest sam, szczególnie dotkliwie odczuwa brak regulacji emocjonalnej z zewnątrz. W zdrowych relacjach inni pomagają nam „wracać do równowagi” — tonem głosu, obecnością, spojrzeniem. Gdy tego nie ma, układ nerwowy pozostaje w stanie ciągłego napięcia lub zamrożenia. Dlatego kluczowe stają się techniki regulujące ciało, a nie tylko myślenie. Bardzo proste działania, takie jak świadome, wolne oddychanie z wydłużonym wydechem, kontakt z zimną lub ciepłą wodą, stabilne oparcie stóp o podłoże, świadome napięcie i rozluźnienie mięśni, mogą realnie obniżyć poziom pobudzenia. Nie są to „sztuczki relaksacyjne”, lecz sposoby komunikowania układowi nerwowemu, że w danym momencie nie ma bezpośredniego zagrożenia.

W sytuacji długotrwałej przemocy psychicznej bardzo często pojawia się poczucie utraty kontroli nad własnym życiem. Sprawca narzuca rytm, emocje, tematy, granice. Jednym ze sposobów przeciwdziałania temu jest odzyskiwanie mikroobszarów sprawczości — bardzo małych, ale realnych. Może to być świadome decydowanie o jednej rzeczy dziennie tylko dla siebie, utrzymywanie drobnych rytuałów, planowanie krótkich aktywności, które dają choć chwilowe poczucie porządku. Chodzi nie o „pozytywne myślenie”, ale o sygnał dla psychiki: „wciąż mam wpływ na coś, nawet jeśli nie na wszystko”.

Kiedy nie ma wsparcia z zewnątrz, niezwykle obciążające bywa także ciągłe przeżuwanie sytuacji w głowie. Umysł próbuje znaleźć sens, rozwiązanie, moment, w którym „zrobiło się coś źle”. To naturalna reakcja, ale w nadmiarze pogłębia wyczerpanie. Pomocne bywa wyznaczanie sobie ograniczonego czasu na myślenie o problemie — na przykład zapisanie myśli przez 15–20 minut, a potem świadome przeniesienie uwagi na coś neutralnego. Nie chodzi o wypieranie, lecz o ochronę zasobów psychicznych. Przemoc już zabiera bardzo dużo energii; ciągłe analizowanie odbiera jej jeszcze więcej.

Osoby pozostające same z przemocą psychiczną często doświadczają wstydu i poczucia winy. Wstydu, że „na to pozwalają”, i winy, że „nie potrafią odejść” albo „nie radzą sobie lepiej”. W takich momentach ważne jest przypominanie sobie — nawet mechanicznie — że przemoc działa właśnie poprzez osłabianie zdolności do działania. To nie jest kwestia słabości charakteru, lecz reakcji organizmu na długotrwałe zagrożenie. Samo nazwanie tego mechanizmu może przynieść ulgę, bo przenosi odpowiedzialność z „ja jestem beznadziejna” na „to jest skutek przemocy”.

Bardzo pomocną, choć rzadko opisywaną techniką, jest tworzenie wewnętrznego, życzliwego głosu, który częściowo zastępuje brak zewnętrznego wsparcia. Nie chodzi o afirmacje ani „motywacyjne hasła”, lecz o sposób mówienia do siebie tak, jak mówiłaby osoba wspierająca. W momentach kryzysu można świadomie zadawać sobie pytania: „co powiedziałabym komuś, kogo kocham, w tej sytuacji?” i spróbować skierować te same słowa do siebie. To nie usuwa bólu, ale zmniejsza jego destrukcyjny wymiar.

Gdy przemoc psychiczna trwa długo, wiele osób doświadcza odrętwienia, zmęczenia emocjonalnego albo poczucia pustki. To również jest reakcja obronna, a nie dowód „braku uczuć”. W takich stanach warto obniżyć wobec siebie oczekiwania. Przetrwanie dnia, wykonanie minimum obowiązków, zadbanie o podstawowe potrzeby — to nie jest porażka, tylko realny wysiłek w warunkach przeciążenia. Uznanie tego faktu bywa pierwszym krokiem do odzyskiwania sił.

Na koniec trzeba powiedzieć bardzo jasno: techniki samopomocy nie zastępują wsparcia i nie mają sprawić, że przemoc „przestanie boleć”. Ich celem jest zatrzymanie pogłębiania się szkód, ochrona tożsamości i zdrowia psychicznego do momentu, w którym pojawi się możliwość zmiany sytuacji lub uzyskania pomocy. Przetrwanie w izolacji jest aktem siły, nie słabości. A fakt, że ktoś szuka sposobów, by choć trochę polepszyć swoje samopoczucie w tak trudnych warunkach, jest dowodem ogromnej odporności psychicznej — nawet jeśli teraz wcale tak się nie czuje.

You may also like